Gdzie jesteś, Amy?
Artykuł zawiera spoilery!
W pogoni za Amy (Chasing Amy) , reż. Kevin Smith, 1997
„Młodociany pseudointelektualny bełkot.”
Film zachwalany przez rzeszę młodych widzów. Znajomych, którzy mówili mi „warto obejrzeć, to dobry film”. I zdaje mi się, że wiem, co mieli na myśli. Fakt, film porusza bardzo ważne tematy dla młodych ludzi – związki i problemy z nimi związane. Ale… to, że temat jest ukazany trochę z innej perspektywy, nie oznacza, że jest genialny. W gruncie rzeczy, podczas oglądania nudziłam się. Do końca dotrwałam tylko po to by móc to potem opisać ;) A więc…
Film opowiada historię ludzi (przyjmijmy, że 20-35 lat to grupa docelowa), którzy próbują odnaleźć się w życiu, nadać mu jakiś sens. Dwójka mężczyzn, na co dzień zajmujących się tworzeniem komiksu, poznaje dziewczynę. Jako że jest ona ucieleśnieniem ideału naszego głównego bohatera szybko się w niej zakochuje. Problem pojawia się w momencie, gdy okazuje się, że dziewczyna jest lesbijką. 'Ale to przecież nie problem dla prawdziwej czystej miłości, która pokona wszelkie bariery.' Jednak szczęście nie może trwać zbyt długo. Kolejnym problemem jest bujna erotyczna przeszłość dziewczyny, z którą to nie może pogodzić się nasz bohater…
Nie będę zdradzać jak kończy się film, powiem jedynie, że ja się zawiodłam. Według mnie bohater wybrał najbardziej irracjonalne i najmniej logiczne rozwiązanie, na które ja bym chyba nigdy nie wpadła (ale być może ja nie posiadam zbyt wybujałej wyobraźni). Może właśnie takie było zamierzenie reżysera. Tak czy owak, mnie po prostu się nie podobało, ale rozmawiając z innymi na ten temat wg nich jest świetne. Ok.
Podsumowując, by historia ta nie wypadła zbyt banalnie, twórcy wprowadzili utrudnienia i pewne komplikacje. Ale to wg mnie nie ratuje filmu. Jak dla mnie jest on po prostu nudny i zbyt wydumany. Być może reżyser właśnie to chciał powiedzieć o dzisiejszych „młodych”? Kiedy niczego nam nie brakuje sami sobie wszystko komplikujemy. A może to ja jestem zbyt tolerancyjna w stosunku do zachowań seksualnych w dzisiejszych czasach? W końcu rewolucja seksualna zrobiła swoje, i dziś trudno o to by coś szokowało.
Jedyne co zapamiętałam z tego filmu, i wg mnie było tego warte, to dialog głównego bohatera z „Cichym Bobem” (postać grana przez samego Kevina Smitha). Z założenia Cichy Bob odzywa się tylko wtedy, gdy ma do powiedzenia coś ważnego. Tym razem Bob wyjaśnia, kim jest tytułowa Amy. Kim jest dla każdego z nas. Pierwsza, bądź pierwsza prawdziwa miłość, przed którą uciekamy. Dlaczego? Bo się boimy. Boimy się wszystkiego co jest z nią związane. A więc ze strachu ją porzucamy, by potem przy każdej następnej znajomości próbować ją odnaleźć.
ayya
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi kochać i uwielbiać ten film, ale z powyższego odnoszę wrażenie, że niekoniecznie ten film został przez ciebie zrozumiany.
titbit
Wiesz co, może nie tyle nie zrozumiany, jak forma przekazu mi nie odpowiada. Wiem że można uwielbiać ten film za absurdalność czy ironie bijącą z ekranu. Po prostu to nie mój klimat :) Wolę oglądać ten sam czy podobny przekaz, ale na innym talerzu, że tak się wyrażę :)
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook